FANDOM


Rozdział XXIII Z ziemi na księżyc, podróż odbyta w 87 godzinach
Rozdział XXIV
Juliusz Verne
Rozdział XXV
Uwaga! Tekst wydano w 1875 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!

Telescope des montagnes Rocheuses.

Dnia 20. października r. z. dał prezydent Gun-klubu obserwatoryum w Cambridge potrzebną i umówioną sumę na przyrząd optyczny. Ten przyrząd-luneta lub teleskop miał być tak silnym, aby nim można dopatrzyć na księżycu przedmiotów, niemających więcej nad 9 stóp objętości.

Czy wielka jest różnica między lunetą a teleskopem? Wartoby się nad tem zastanowić.

Luneta składa się z tuby, zaopatrzoną jest na jednym końcu soczewką wypukłą, takzwaną przedmiotową, a na drugim końcu, węższym, takzwaną soczewką oczną, do której oko widza się przykłada.

Promienie przedmiotu oświeconego, padając na pierwszą soczewkę, tworzą w jej ognisku przez refrakcyę (łamanie się) odwrotny obraz przedmiotu. Na ten obraz patrzymy przez soczewkę oczną, której własnością jest powiększanie. Tuba zatem lunety jest na obydwu końcach zamknięta soczewką przedmiotową i oczną.

Przeciwnie zaś tuba teleskopu otwartą jest w górnym końcu. Promienie przedmiotu obserwowanego dostają się swobodnie do wnętrza, odbijają się we wklęsłem zwierciadle metalicznem, od którego odbite, padają na małe lusterko, nachylone ku soczewce ocznej, która sprowadzony obraz przedmiotu powiększa.

Z tego więc widzimy, że najważniejszą rolę w lunecie gra załamywanie się promieni, a w teleskopie odbijanie. Podług tego nazwać można te przyrządy załamywaczem (refracteur), lub odbijaczem (reflecteur). Cała trudność zrobienia przyrządu optycznego, czy to lunety, czy teleskopu, leży w utworzeniu soczewki przedmiotowej.

W tym czasie, kiedy Gun-klub o wyprawie owej postanowił, przyrządy astronomiczne stały już na wysokim stopniu wydoskonalenia.

Dawne to czasy, kiedy Galileusz obserwował gwiazdy swą nędzną lunetą, powiększającą ledwie siedm razy. Od XVI wieku przedłużyły i rozszerzyły się przyrządy optyczne tak znacznie, że pozwalały zgłębiać przestrzeń nieba do wysokości, do dziś nieoznaczonej. Z przyrządów załamujących podawano wówczas jako znaczniejszą – lunetę obserwacyjną takzwaną de Poulkowa en Russie, której soczewka przedmiotowa miała 15 cali (38 centymetrów) szerokości; lunetę optyka francuzkiego, Lérebours, o soczewce tak wielkiej jak poprzednia, i nakoniec lunetę obserwatoryum Cambridge o soczewce 48 centymetrowej.

Z teleskopów podawano dwa niezmiernej wielkości i nadzwyczajnej siły. Pierwszy, zrobiony przez Herschla, był 35 stóp długi, o lustrze 4 1/2 stóp szerokiem, powiększał sześć tysięcy razy. Drugi był w Irlandyi, w Bircastle, w parku Parsonstown, własnością lorda Rosse. Długość tuby wynosiła 48 stóp, o lustrze 6 stóp szerokiem; powiększał 6400 razy. Potrzeba było ogromnego budynku o silnych fundamentach, na ustawienie podobnego przyrządu, który 23.000 funtów ważył.

Ponieważ jednak taki teleskop pomimo ogromnych rozmiarów nie powiększał tylko 6000 razy (w okrągłej liczbie), a tem samem nie przybliżał księżyca nad 39 mil, nie było można nim obserwować tylko przedmioty o 60 stopach średnicy, jeżeli nie są w znacznej wysokości. A za w tym razie chodziło o obserwowanie kolumbiady, mającej 6 stóp średnicy a 15 stóp wysokości, wypadało więc zbliżyć księżyc na 5 mil, czyli zwiększyć siłę powiększania o 48.000 razy.

Takie było zadanie obserwatoryum w Cambridge. Trudności finansowe znikały przy dostatku zasobów, pozostawały tylko trudności materyalne.

Przedewszystkiem chodziło o wybór między teleskopem a lunetą. Lunety przewyższają teleskopy w sile powiększania, ponieważ promienie przedmiotu, skupiające się w ogniskach soczewki, mniej tracą na wydatności w skutek załamywania się, aniżeli w teleskopie przy odbijaniu się w zwierciedle metalowem. Ale za to grubość soczewki przedmiotowej w lunecie jest ograniczona, jest bowiem za grubą i promienie przebić się nie mogą. A w dodatku robota takiej soczewki jest nadzwyczaj mozolna, wymaga wiele czasu, który się liczy na lata.

Pomimo, że lunety wyraźniej pokazują obserwowane przedmioty, co jest nieocenioną własnością, gdyż chodziło o obserwacyę księżyca, którego światło jest zupełnie bierne, zgodzono się na wybór teleskopu, którego wykonanie mniej czasu wymaga i przedmioty silniej powiększa. Ponieważ zaś przy użyciu teleskopu promienie wiele tracą na swej sile, przedzierając atmosferę, postanowił Gun-klub ustawić swój teleskop na najwyższym szczycie gór Stanów Zjednoczonych, aby tym sposobem uzyskać więcej rozcieńczoną warstwę powietrza.

W teleskopach wywołuje powiększenie soczewka oczna czyli lupa, umieszczona przy oku widza, a lustro, które wydaje najsilniejsze zbliżenie (zwiększenie), musi być znacznej grubości.

Aby doprowadzić siłę zwiększenia do 48.000 razy, trzeba było znacznie zwiększyć zwierciadła Herschla i lorda Rossa. W tem leżała cała trudność, ponieważ lanie takiego lustra jest nader trudne.

Na szczęście kilka lat przedtem wynalazł pewien uczony francuzki, Leon Foucault, sposób robienia luster bardzo łatwy i niewymagający wiele czasu, mianowicie zastąpienie zwierciadeł metalowych, zwierciadłami posrebrzanemi. Wystarczyło wziąć kawałek szkła dowolnej wielkości, i pokostować go rozczynem srebrnym. Tego sposobu postanowiono więc użyć.

Nadto postanowiono także zastosować metodę Herschlowskich teleskopów. W wielkim teleskopie astronoma Stough’a, obraz przedmiotu obserwowanego, odbity od lustra umieszczonego, pokazywał się na przeciwnej stronie soczewki ocznej. Tym sposobem stawało się zbytecznem małe lustro, służące do odsyłania promieni z wielkiego lustra do soczewki ocznej, przez co promienie o jedną refleksję mniej załamywać się musiały, a temsamem w większej ilości do soczewki ocznej wpadały. Przedmiot obserwowany stawał się tedy wyraźniejszym przez skoncentrowanie większej ilości promieni, i uzyskiwało się więcej światła, co musiało stać się wielką korzyścią dla następnej obserwacyi.

Uchwalono, a więc do roboty. Podług obliczeń, obserwatoryum w Cambridge, miał nowy teleskop być 280 stóp długim, o lustrze 16 stopowej średnicy. Jakkolwiek kolosalnym miał być ten nowy przyrząd, nie był przecież tak wielkim (10 tysięcy stóp długości), jak lat kilka przedtem proponował astronom Hooke.

Zrobienie podobnego przyrządu, z wielkiemi było połączone trudnościami. Wkrótce i kwestyę umieszczenia teleskopu załatwiono. Chodziło o wybór jak najwyższej góry, co wcale nie tak łatwem było, ponieważ niewiele wysokich gór Stany Zjednoczone naliczyć mogą. System orograficzny tego wielkiego kraju ogranicza się na dwóch pasmach gór, i to miernej wysokości; przerzyna je przepyszny Mississippi, któregoby Amerykanie nazwali „królem rzek”, gdyby jakie królestwo rzeczne urządzić im przyszło. Na wschodzie ciągną się Apalaches, których najwyższy szczyt w New-Hampsire nie przechodzi 5600 stóp, co wcale nie jest znaczną wysokością. Na zachodzie za to, napotykamy góry Rocheuses, ogromny łańcuch, zaczynający się od Magellańskiej cieśniny, ciągnie się wzdłuż zachodniej strony południowej Ameryki pod nazwą Andów lub Kordilierów, przerzyna przesmyk Panama, przesuwa się przez całą północną Amerykę, aż do brzegów morza Lodowatego.

Te góry nie są zbyt wysokie. Alpy i Himalaya spoglądałyby na nie z pogardą z wyżyny swych szczytów; gdyż najwyższy szczyt gór amerykańskich ma tylko 10.701 stóp, gdy natomiast Mont Blanc 14.439, a Kintschindjinga 26,776 stóp nad powierzchnię morza się wznoszą.

'From the Earth to the Moon' by Henri de Montaut 44

Ale życzeniem Gun-klubu było, aby teleskop jakoteż i kolumbiadę w Stanach Zjednoczonych umieścić. Nie wypadało więc nic innego, jak poprzestać na górach Rocheuses. Zgromadzili zatem cały do ustawienia potrzebny materyał na szczycie Lous-Peak w kraju Missouri.

'From the Earth to the Moon' by Henri de Montaut 41

Ni słowem ni piórem nie dadzą się określić trudności, jakie inżynierom amerykańskim do zwalczenia przychodziły; trzeba było wywieść na górę ogromne bryły kamienia, niepospolite sztuki kutego żelaza, ogromny cylinder teleskopowy, soczewkę przedmiotową, która sama ważyła prawie 30 tysięcy funtów. A wszystką tę robotę wykonać trzeba było po odwiecznych śniegach, najmniej do 10.000 stóp wysokości. Zaledwie po przebyciu odludnych błoni, nieprzebytych borów, rwiących potoków, z dala od ludzi, w dzikiej pustyni, dotrzeć można było do obranego szczytu, a przecież pomimo tak ogromnych i tysięcznych trudności i przeszkód, nie dał się przemysł Amerykanów pokonać – wziął górę! Rok nie upłynął od chwili rozpoczęcia roboty, a już w ostatnich dniach sierpnia kolosalny teleskop wyciągnął swą 280 stopową tubę ku niebu. Osadzony na silnem rusztowaniu żelaznem, dawał się kierować na wszystkie strony za pomocą sztucznego przyrządu mechanicznego.

Naturalnie, pierwszy raz zwrócono go ku księżycowi; widzami owładnęła i ciekawość i trwoga zarazem, co też zobaczą tym kolosem, który powiększał 48 tysięcy razy? Ludy, zwierzęta księżycowe, miasta, jeziora, oceany? Niestety nic, czegoby dotąd już nie znano; naturę wulkaniczną na całej tarczy i tym razem z całą pewnością potwierdzić można było.

Pominąwszy przysługi, jakie ten teleskop wyrządzić miał Gun-klubowi, nie mało przyczynił się do uzupełnienia badań astronomicznych. Dzięki jego doniosłości, zgłębiono przestrzeń niebieską do najdalszych granic, przysłużył się do zestawienia dokładnej liczby gwiazd pojawiających się, a Clorke z bióra Cambridgskiego rozebrał tak zwany crab nebula Byka, czego lunetą lorda Rossa nigdy uzyskaćby się nie dało.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.