FANDOM


Rozdział IV Z ziemi na księżyc, podróż odbyta w 87 godzinach
Rozdział V
Juliusz Verne
Rozdział VI
Uwaga! Tekst wydano w 1875 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!

Gadka o księżycu.

Badacz, mający bystry zmysł widzenia, znajdujący się w nieznanem centrum, około którego cały świat krąży, dostrzegłby niezliczoną ilość atomów, napełniających przestrzeń świata w epoce chaotycznej. Powoli, z upływem czasu, zachodziły zmiany; powstała siła atrakcyi, połączyła ważkie atomy w małe kuleczki, wedle ich chemicznego pokrewieństwa, które utworzyły grupy gromadne, zasiewające przestrzeń nieba. Grupy te wirują także ruchem obrotowym około swego centrum, które, utworzone z cząstek nieograniczonych, krąży około samego siebie i skupia się coraz bardziej; pod wpływem stałej siły mechanicznej zmniejsza przez skupienie swą objętość i przyspiesza w skutek tego ruch obrotowy, a pod wpływem tych dwu sił wytwarza gwiazdę główną, centrum grupy gromadnej.

Baczne śledzenie wskaże badaczowi i inne cząstki grup, utworzonych jak gwiazda główna, skupiających się w skutek ruchu obrotowego, stopniowo przyspieszonego, i krążących w gromadach niezliczonych gwiazd.

„W ten sposób powstały chmurki gwiaździste, których liczbę astronomowie na 5000 podają.

Pomiędzy temi 5000 chmur znajduje się także ta, którą nazwano mleczną drogą, a która obejmuje 18 milionów gwiazd, tworzących z osobna centrum światła słonecznego.

Gdyby badający zwrócił szczególniejszą uwagę na jedną gwiazdę z tej ośmnasto milionowej grupy, mniej ważną i mniej świecącą, gwiazdę czwartego rzędu, którą zarozumiale słońcem nazwano, poznałby wszystkie zjawiska tworzenia się światowego, dostrzegłby krążenie tego słońca około własnej osi jeszcze w epoce stanu mglistego, tworzącego się z cząstek ruchomych, wypełniających zadanie skupienia.

Ruch wzmaga się odpowiednio prawom mechaniki w stosunku umniejszenia objętości, i może dojść do momentu, w którym siła dośrodkowa przewyższa siłę odśrodkową, utrzymującą ciała krążące w oddaleniu od punktu środkowego.

Następnie inne zjawisko przesunie się przed oczyma badacza. Cząstki, krążące w przestrzeni równikowej, odlatując od siebie jak kamień z procy, gdy sznurek nagle pęknie, utworzyłyby około słońca kilka pierścieni skupionych, podobnych do saturnowego. Następnie pierścienie to z materyi kosmicznej rozsypałyby się w gromady drugorzędne, t. j. płanety, w skutek ruchu obrotowego około masy centralnej.

Gdyby więc badacz zwrócił całą swą uwagę na te płanety, musiałby zauważać, że krążą zupełnie tak, jak słońce, i że wytwarzają jeden lub kilka pierścieni kosmicznych, pierwiastki gwiazd stopnia podrzędnego, które nazywamy satellitami.

Tak więc przechodząc z atomu do cząstek, z cząstek do grup gromadnych, z grup do obłoków, z obłoków do gwiazdy głównej, z tej do słońca, ze słońca do planety, od płanety do trabanta – poznaje się wszystkie przemiany ciał niebieskich od chwili powstania świata.

Zdawaćby się mogło, że słońce zaginęło w świecie stelarnym, a tymczasem teorye umiejętności przesadziły go z drogi mlecznej do obłoków.

Około niego krąży ośm płanet, powstałych z własnego wnętrza w pierwszym czasie stworzenia: Merkur, Wenus, Ziemia, Mars, Jupiter, Saturn, Uranus i Neptun.

Dalej pomiędzy Marsem a Jupiterem krążą regularnie inne ciała, mniej widoczne, może cząstki jakiejś gwiazdy, rozpadłej na tysiące cząstek, z których dotychczas 82 teleskopem dojrzeć zdołano.

Z tego orszaku, wielką siłą grawitacyi słońca, w obiegu eliptycznym utrzymywanego, mają niektóre około siebie satellitów.

Uranus ma ich 8, Saturn 8, Jupiter 4, Neptun najprawdopodobniej 3, Ziemia 1.

Trabant ziemi, mniej ważny w świecie stelarnym, nazywa się księżycem; jest to to samo ciało niebieskie, które odważny geniusz amerykański zdobyć postanowił.

'From the Earth to the Moon' by Henri de Montaut 07

Ta nocna gwiazda, swą względną blizkością i widokiem zmian różnych, dzieli się ze słońcem uwagą mieszkańców ziemi.

Słońce nuży wzrok, a blask jego światła zmusza adoratorów do spuszczenia oczu. Bladolica Febe więcej po ludzku dozwala podziwiać swe skromne wdzięki, miłe oku: trochę zarozumiała, pozwala sobie czasami zaćmiewać brata, promiennego Apolina, nie zaćmiewana nigdy przez niego.

Mahometanie odczuli wdzięczność, jaka się należy wiernemu towarzyszowi ziemi, i podzielili swe miesiące podług jego odmian.

Pierwsze Indy szczególniej czcili tę boginie czystą, bez skazy. Egipcyanie nazywali ją Izis, Fenicyanie Astarte, Grecy czcili ją mianem Feby, córki Latony i Jupitera, tłómacząc jej poruszenia i zaćmienia tajemniczemi odwiedzinami Dyany u pięknego Endymiona. Legenda mitologiczna utrzymuje, iż lew Nemei przebiega pola księżyca przed pojawieniem się na ziemi, a poeta Agasianax, o którym Plutarch wspomina, opiewa wierszem te słodkie oczy, ten śliczny nosek i cudowną buzię, powstałe z promienistych części zachwycającej Seleny.

Starożytni dobrze pojęli charakter, temperament, jednem słowem, strony moralne księżyca ze stanowiska mitologicznego, ale najmądrzejsi z nich nie wiedzieli nic o selenografii.

Niektórzy astronomowie epoki starożytnej odkryli pewne okoliczności, potwierdzone dzisiejszemi badaniami.

Arkadyjczycy utrzymują, że zajmowali ziemię w epoce, kiedy księżyc jeszcze nie istniał. Symplicyusz uważał go za ciało nieruchome, oparte o kryształowe sklepienie. Tacyusz zaś kazał mu być odłamkiem jakiegoś ciała solarnego, a pewien uczeń Aristotelesa zrobił z niego zwierciadło, w którem obrazy Oceanu się odbijają; inni nakoniec nie widzieli w nim nic więcej, jak zbiór wyziewów ziemnych, lub kulę, utworzoną na pół z ognia, na pół ze szkła, która wiruje około siebie samej.

Kilku mędrców, w braku przyborów optycznych, tylko na podstawie uważniejszych obserwacyi, wywnioskowali większą część praw, którym podlega gwiazda nocy.

I tak Tales z Miletu 460 lat przed Chrystusem orzekł, że słońce oświeca księżyc; Arystarch z Samos podał prawdziwe objaśnienia o zmianach księżyca: Cleomen wykazał, że świeci światłem martwem; Chaldejczyk Neros doszedł, że droga jego ruchu obrotowego równa się ruchowi zmian, i wytłómaczył, dlaczego księżyc przedstawia się zawsze w tej samej postaci; nakoniec Hiparch dwa wieki przed Chrystusem odkrył niektóre nieregularności w ruchu trabanta ziemskiego.

Te różne spostrzeżenia znalazły potwierdzenie w przyszłości i służyły za podstawę prac nowym astronomom. Ptolomeusz w II, a Aboul-Wefa, Arab, w X wieku uzupełnili spostrzeżenia Hiparcha o nieregularnościach księżyca w ruchu po linii falowej obrotu pod wpływem słońca.

Potem Kopernik w XV, a Tycho Brahe w XVI wieku wytłómaczyli dokładnie system światowy i rolę księżyca między ciałami niebieskiemi.

W tej epoce ruchy jego były prawie oznaczone, ale o ułożeniu fizycznem wiedziano jeszcze bardzo mało. Aż Galileusz wytłómaczył zjawiska światła, rzuconego w pewnych odmianach, w skutek istnienia tamże gór, których wysokość obliczają w przybliżeniu na 4500 sążni. Następnie zniżył Herwelius, astronom z Gdańska, ich wysokość na 2600 sąż., a kolega jego, Riccioli, wyniósł do 7000 sążni.

Herschell w końcu XVIII wieku przy pomocy ogromnego teleskopu niezmiernie pomniejszył powyższe obliczenia. Podług niego najwyższe góry wynosiły 1900 sążni wysokości, a góry mniej więcej średniej wysokości dochodziły tylko do 400 sążni.

Lecz i Herschel się mylił; dopiero badania Schraetera, Louvilla, Halley’go, Nasmyth’a, Bianchiniego, Pastorfa, Lohrmana, Gruithuysena, a osobliwie ich cierpliwych uczniów Beera i Moedlera, rozstrzygnęły tę kwestyę.

Dzięki tym uczonym, wysokość gór księżyca jest dzisiaj zbadana.

Panowie Bear i Moedler zmierzyli 1905 wyżyn, z których sześć przechodzi 2600, a 22 mają wyżej 2400 sążni.[1]

'From the Earth to the Moon' by Henri de Montaut 08

Wiadomości o księżycu stawały się coraz dokładniejszemi; przedstawiał się on najeżony kraterami, a każde badanie dowodziło lepiej jego wulkanicznej natury. Z braku łamania się promieni księżycowych, stykających się z promieniami planet, zasłonionych księżycem, dowiedziono prawie zupełnego braku powietrza, co pociąga za sobą brak wody.

Ztąd się jasno okazuje, że mieszkańcy księżyca, żyjąc w takich warunkach, muszą być odrębnej organizacyi i różnić się bardzo od mieszkańców ziemi.

Dzięki nakoniec postępom nowej nauki i wydoskonalonym przyborom, zbadano dokładnie naturę księżyca i ani jeden kącik nie pozostał niezbadanym, a chociaż średnica jego wynosi 2150 mil, a powierzchnia jego jest trzynastą częścią powierzchni ziemi; chociaż jego części składowe są 49tą częścią składników ziemi, przecież żadno z tych spostrzeżeń nie uszło oku astronomów, a nawet dalej zaszli ci biegli uczeni w zadziwiających swych odkryciach.

I tak zauważali, że podczas pełni na tarczy księżyca pojawiały się białe, a podczas kwadry czarne smugi. Badając dokładniej, mogli sobie zdać sprawę o ich zjawianiu się. Były to długie i wązkie smugi, padające między równoległymi brzegami i dochodzące najczęściej do kraterów; miały one od dziesięciu do stu mil długości, a 800 sążni szerokości. Astronomowie nazwali je rozpadlinami, lecz tylko tyle umieli o tem zjawisku powiedzieć, bo nie mogli nawet dostatecznie wytłómaczyć kwestyi, czy nie są to łożyska wyschłych rzek.

Amerykanie spodziewali się prędzej lub później wyjaśnić to zjawisko geologiczne. Niemniej nie dawali wiary teoryom Gruithuysena, uczonego profesora z Monachium, który uważał te grupy prostoległych wałów, odkrytych na powierzchni księżyca, za fortyfikacye, wzniesione przez inżynierów księżycowych.

Te dwa punkta niejasne i bez wątpienia wiele innych jeszcze, nie mogły być stanowczo rozstrzygnięte, aż po zaprowadzeniu bezpośredniej komunikacyi z księżycem.

Co do tęgości jego światła, nie mamy nic nowego do zanotowania, każdy bowiem wie, że światło jego jest trzykroć słabsze od światła słonecznego, a siła jego ciepła nie może być oznaczoną na termometrach; fenomen zaś pod nazwa „sztucznego światła” (lumière cendrée), łatwo da się wytłómaczyć działaniem promieni słonecznych na ziemię, odsełanych z ziemi do księżyca, które to promienie zdają się uzupełniać tarczę księżycową, gdy tenże okazuje się w kształcie sierpa w pierwszych i ostatnich kwadrach.

To były wiadomości, zebrane o trabancie ziemi, które członkowie Gun-klubu obiecywali sobie powiększyć i udokładnić pod każdym względem, tak kosmograficznym, geologicznym, politycznym, jak i moralnym.




Przypis

  1. Wysokość góry Montblanc wynosi 4813 metrów nad powierzchnią morza.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.