FANDOM


Rozdział XXII Wyspa błądząca
Zakończenie
Juliusz Verne
Cały tekst
Uwaga! Tekst wydano w 1934 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


Zakończenie.

Znaleźli się na jednej z wysp Aleuckich, na wyspie Blejnic.

Rybacy, którzy wybiegli do nich na ratunek, przyjęli gościnnie i dali w swych chatach odpoczynek.

Wkrótce potem Hobson ze swymi współtowarzyszami zeszedł się z ajentami angielskimi, którzy należeli do Kampanji Hudsona.

W sześć dni niespełna nasi znajomi znaleźli się w Nowym Archangielsku.

Tutaj, wszyscy ci przyjaciele, którzy byli złączeni między sobą wspólnem niebezpieczeństwem ma wyspie lodowej, musieli się z sobą rozstawać, może na zawsze!

Hobson ze swym towarzyszami musiał jechać do portu Zjednoczenia, do terytorjum Kampanji, Paulina Barnett, Magdalena, Kalumah i Tomasz Black, postanowili wracać do Europy przez San Francisko i Stany Zjednoczone.

Ależ przed rozstaniem się z tymi ostatnimi, porucznik Hobson, głosem wzruszonym, mówił do Pauliny Barnett te słowa:

— Pani, bądź błogosławiona za wszystko dobro, któreś między nami czyniła! Byłaś naszą wiarą, naszem pocieszeniem, duszą naszego małego świata! Dziękuję pani w imieniu nas wszystkich!

Zawołano trzykrotnie: Hurra! potem każdy z żołnierzy podchodził i ściskał jej rękę.

Kobiety całowały ją ze wzruszeniem.

Co zaś do porucznika Hobsona, który uczuwał dla Pauliny Barnett dużo sympatji i miał dla niej wiele serdecznego uczucia, ten zbliżywszy się do niej i uścisnąwszy rękę, zapytał:

— Czy to możliwe, żebyśmy się już nie zobaczyli?

— Nie, panie Hobson, — odpowiedziała podróżniczka, — to nie jest możliwe!

I jeśli pan nie przyjedzie do Europy, to ja szukać pana tu będę... a jeśli nie tutaj, to w nowej faktorji, którą pan pewnie wkrótce założysz...

Gdy to mówiła, Tomasz Black, wybawca swych współtowarzyszy, odezwał się do nich wesoło:

— Tak, zobaczymy się... za dwadzieścia sześć lat...

Moi przyjaciele, nie udało mi się widzieć zaćmienia z 1860 roku, ale nie ominę sposobności widzenia tego w 1886 roku!

A więc za 26 lat, złożę pani i panu, mój dzielny poruczniku, wizytę na krańcach morza północnego.

I rozstali się ze łzą w oku, ale z umysłem wzbogaconym wiedzą i z nadzieją w sercu, że rozstanie to nie było ostatnie.


KONIEC.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.