FANDOM



Wiersz Po Ziednoczeniu Ślubnym… • Wiersz • Stanisław Kijankowski
Wiersz Po Ziednoczeniu Ślubnym…
Wiersz
Stanisław Kijankowski
[W wierszu pozostawiono pisownię bez poprawek i uwspółcześnień.]

Wiersz
Po Ziednoczeniu Ślubnym

JAŚNIE WIELMOŻNEGO
JANA AMOR
HRABI
TARNOWSKIEGO
Kachorlickiego & c.
STAROSTY
Z
JAŚNIE WIELMOŻNĄ
ROZALIĄ
CZACKĄ
Podczaszanką W. Koronną
Od Obowiązanego Oboyga Imieniowi sługi.
ODDANY.

Dnia 4 Czerwca. Roku Pańskiego. 1775.


Nie chciałem ia próżno zapędzać się w szukaniu ofiary, albo Rąk Waszych JAŚNIE WIELMOŻNE PAŃSTWO godney, bo zdawałbym się nie poznawać tey Pańskiej Wspaniałości, którey naydoskonalsza przynależy; albo wdzięczności moiey istotny wyraz czyniącey, bo krzywdziłbym samego siebie, więcey WAM winien iestem za te Dobroczynne względy, których mimo zasług doświadczam; a przeto więcey znam w sobie słodkich zawdzięczania obowiązków, niżeli wyrazić mam zdolności. Niechże więc te krótkie, y nie wydoskonalone dzieło będzie iednym przyczynieniem chwały dla WAS, gdy go łaskawie przyiąć raczycie; niech oraz co do mnie, będzie dowodem, że maiąc skuteczniejszy sposób, powołaniu mojemu właściwy, wypłacenia się całym życiem, Ich Pańskiey szczodrocie; ieszcze iednak nieumieszczoną w Sercu, z szczęśliwego złączenia WASZEGO pochodzącą radość, ośmielam się choć w drobney cząstce, zostawić niezatartey pamięci.
JAŚNIE WIELMOŻNEGO PAŃSTWA.
Obowiązany Sługa
X. j. S. K.

W skrzydła lotne przybrawszy barki, a zaś skronie W świetne radości znaki, skwapliwym nad konie Farsaltockie krokiem, Sława zwiedzała krainy, W których od wieków Lecha zamieszkali Syny; Y kształtnym brzmieniem odgłos miocąc na wsze strony, Buyne nad mętnym Styrem miiała zagony;

A wszędzie gdzie się tylko z-oczyć dozwoliła,
Do radości ukrytą mocą niewoliła,
Tę wieść niosąc, że kędy Tetys potok żywy
Podzieliła w strumienie kędy Flora niwy
Wdzięcznym odziała kwieciem, kędy Ceres niby
Naydroższym skarbem zwykła ubogacać skiby,
Kędy Pan rozłożyste szykując gęstwiny
Wdzięczny widok sprawnie, kędy z ocz, y z miny
Przyiemny Zefir miłym zwykł poziewać tchnieniem
Y słodkim bystre sidlić powieki uśnieniem.
Kędy zgoła, okręgiem rządząca Bogini,
Co wszem rzeczom szyk dobry y porządek czyni
Fortuna, nieprzerwane składając siedlisko
Sławne światu Porycka nadała nazwisko,
Tam z dwóch IMION Przezacnych Hymen przed Ołtarze
Dwie Osoby zwabiwszy w nierozdzielney parze,
Zaświadczy przez wzywanie y Bóstwa, y Wiary,
Ze raz złączoney nigdy nie rozerwą pary.
W tak miłym głosie słysząc Porycka wspomnienie,
Skrętne natychmiast w sercu uczułem natchnienie,
By w świetne przybrawszy się radości dowody,
W Dom ten wespół z innemi pospieszać w zawody;
Y tak właśnie na ów czas Bóstwo iakieś skrycie
Wołać na mnie zdało się: Czyliż możesz życie
Pędzić swobodnie? Czyliż nie farbować czoła
Krwawym wstydem przemożność twa zmoże, y zdoła?
Omieszkawszy tey chwili, w którą odgłos Sławy
Nęci, a wdzięczność inne rzuciwszy zabawy,
Każe spieszyć; wszak w Domu tym Hymen okrzyki
Ma wzniecić, serc prziaznych liczne kupiąc szyki,
W którym hoyności Pańskiej odebrawszy dary,
Winieneś wdzięczne w zamian oddawać ofiary;
A na zawdzięk powinny wylaney szczodroty,
Y innym do okrzyków dodawać ochoty.
Lecz cóż dam? rzekę w sobie, czym oświadczę dzięki,
By tak Dystyngowaney godne było Ręki?
Co biorę mimo zasług, wszak wyznać się godzi,
Wszelką iak tylko we mnie iest, zdolność przechodzi,
Y liczniejsze to czym się znam, obarczon cały,
Niż by wyrazić usta silniejsze zdołały.
Prawda jest, skryte Bóstwo odpowie, wszak ieszcze
Przez nieuspokoione natchnienia y wieszcze,
Nie radzi bez czynności zostawać, bez słowa,
Bo równie winien milcząc, iak ten co dar chowa.
Wspaniałość to iest Pańska zbogacać przez czyny,
A przyjmować y male od sług odrobiny,
Lub słuchać, nie co usta mówią, pióro kreśli,
Ale czym żyie serce wdzięczne, co iest w myśli.
Co gdy tak iest, natychmiast chęć mię szczera bierze
Zostawić znak wdzięczności na trwałym papierze.
Nim jednak obarczoną chcę rękę do pióra
Ściągnąć, wprzód do Kastalskich Sióstr Spieszę, by która
Nayżywszym tchnąca duchem kształtności w swym pieniu,
W słusznym mnie, przez hymn słodki wspomogła pragnieniu.
By powolną kierując prawicę, wraz ducha
Switnym Rymem własnego wzionęłą do ucha.
Alić, liczne przebywszy pól rozległych niwy,
Gdy się zbliżam pod Świętą górę, gdzie sędziwy
Potok sączy strumienie, a chcąc napoiu
Gdzie się zwykły zanurzać w słodkopłynnym zdroiu
Rymom oddane usta, y gdzie na przemiany
Nucąc wspomnienie Siostry aż pod Niebios ściany
Wdzięczny siągaią głosem, a przez wybór sztuki
Boskiej ziemianom zwykły dodawać nauki,
Tam wszystko w odmienioney znayduię postawie,
W milczeniu, w trudzie, w pracy, y w skrzętney zabawie.
Same nawet Boginie, co dotąd świat cały
Nieprzerwaney mądrości duchem zasilały,
Niby nietrafną całe strwożone zabawą,
Zamyśloną swe twarzy okryły postawą.
Równie iak skrzętny uczeń, gdy mu wielkie dziło
Pierwszy raz szkolnym piórem kryślić się trafiło,
Stoi pełen zdumienia, y wszelką natęża
Myśl, by zgodnie opisał, y dzieło, y Męża.
W tym gdy pełną ciekawey dworności zrzenice
Zapuszczam, w Bogiń smętnych wpatrując się lice,
Pomknę się nieco krokiem, pragnąc o przyczynie
Wiedzieć, co w myśl troskliwą wprawiło Boginie?
Alić widzę, że w śrzodku ich świtnego grona
Leży Xięga obszerney wielkości złożona.
A Apollo naywyższy rzadca świętey trzody
Przyuczoną do Lutni rękę ściąga, w przódy
Do Xięgi, potym kształtnym słów brzmiących wyrazem
Każe, by pieniem wdzięcznym ziednoczone razem
Boginie, wszystkich Mężów, wszystkie sławne czyny,
Wszystkich przezacnych Przodków, y ich zacne Syny,
Których tylko w tey Xiedze, Kalliope z Sławą
Zapisywać usilną miewały zabawą,
Pilniey głosiły światu, niżli dotąd plemie,
Które wsławione miały w wszem okrągu ziemie.
Mieniąc przy tym, że Swiętey tey Bogiń usługi
Godna iest treść tey Xięgi, godzien szereg długi
Tych Imion, które złotem w niey zdawna wyryła
Starożytność, a zręczną Niebios otworzyła
Władza porę, gdy w iednym dwa Imiona Domu
Łączy, które pierszeństwa niewinne nikomu.
To mówiąc, gdy odkryie złotem rytą kartę,
Widzieć się dało światu wiekiem nie zatarte
Imię CZACKICH, a drugie TARNOWSKICH ozdobą
Równą ryte, y niby wieszcząc że wraz z sobą
Być miały połączone, wszystkie karty, wiersze,
Wraz Imię wyrażały, y drugie, y pierwsze.
Toż potym inne Xięgi wartoiąc przedziały,
Rzecze do Bogiń przy nim które w okrąg stały:
Cne Boginie, tu czoła krwawym pocić znoiem
Słuszna, chcąc zgodnie Męże, woyną, y pokojem
Sławne, uwieńczać pieniem, chcąc y szereg cały
Czynów wielbić, Imiona, co te dwa wydały.
Chcąc y tych dotknąć, ziemia co Ich na swym łonie
Piastując, czczi iak godnych by byli w Koronie,
Więc wstecz wszystkie rzuciwszy okrasy, y wdzięki,
Któremi, torem idąc podchlebnieyszey ręki
Zwykł kto blasku dodawać Osobie lub cnocie,
Więcey niźli go może mieć w samey istocie;
Wasza zaś w tym usilność bydź powinna cała,
Głosić wiernie, co wierność sama zapisała.
To wyrzekłszy, natychmiast co w pierwszym podziale
Było Xięgi, okaże; alić dziwnym wcale
Kształtem wyryte widzieć dały się Imiona,
Które częścią Fortuna, a częścią Bellona,
Częścią Pallas nad inne przed światem wsławiła,
A Lucyna z Imieniem CZACKICH spokrewniła.
Tam było Mitro-świetne SANGUSZKÓW nazwisko,
Które z Tronami dawny wiek spokrewnił blisko;
Tam od Złotego Imię POTOCKICH Potoku
Sławne, y w nieodmiennym zawsze szczęścia toku
Trwające, tam KARCZESKICH, CETNERÓW, tam inne,
Które krwi związek z CZACKIMI uczynił powinne.
A które nayściśleyszy związek mieć się zdało,
Prześwietne MAŁACHOWSKICH Imię wyrażało.
Co zaś godna zdziwienia, tych dwóch Imion związek
Jak wspaniały Cedr miłych puszczeniem gałązek
Jest ozdobion; prześlicznych Potomków wyrazem
Był okraszon, y żywym każdego obrazem.
Z których wszystkie Apollo gdy widzieć ogólnie
Dawał, nad ROZALII Obrazem szczególnie
Wstrzymawszy się, do Bogiń rzecze : Ta iedynie
Celem pieniów dziś Waszych niech będzie Boginie.
Wnet potym przedział Xięgi który w liczbie drugi
Był okaże, aliści czyny y zasługi
Sławne tych wszystkich Imion wręcz się widzieć dały,
Które się na Dom CZACKICH razem ze krwią zlały.
Widzieć tam było wiernym piórem zapisane
Skrzętne o Naród cały w Krzesłach Mowy miane.
Widzieć w Izbach Poselskich zabiegi czynione,
Y w Sądowych Stolicach, by Naród obronę
Y Niebu zaprzysięgła wierność mieysce miała
Niewzruszone, ni wiekiem w ziemię wryła skała.
Widzieć Kanclerską Pieczęć, Marszałkowskie Laski
Z tych Imion swe biorące zaszczyty, y blaski :
Widzieć też tamże było (co iest dzieło Boskie)
Że y więzy Poryckie, Brockie, Brusilowskie,
Tam wiernie zapisane były ku ozdobie
Y Domowi, y więzy znoszącey Osobie.
Lecz to niby znienacka odkrywszy, wnet słowy
Temi rzekł, Sławić będzie te dzieło wiek nowy
Y wiernie Dzieiopisów da poznać rzemiosło,
Jak wiele ztąd dla CZACKICH zaszczytu urosło.
A pamięć aby w żadnym nie zgasła człowieku,
Sam ią przenosić będę od wieku do wieku.
To zaś w słodkim słów brzmieniu gdy tylko powiedział,
Z skwapliwością otworzył dalszy Xiegi przedział.
Alić tu nayślicznieyszych cnot kształtne przymioty,
Które w Tenże Dom zlały Nieba z twey szczodroty
Licznie widzieć się dały; y zaiste było
Tu naywiecey, co oczy y serce wabiło.
Lecz uyrzawszy wzrok Bogiń skrzętnie zatopiony
W tym widoku, Apollo baczny na wsze strony,
Wiele by (rzecze) czasu potrzeba, y słońca
Wiele by wokrąg biegu uszło, nim do końca
Chęć wasza przyiść by mogła, w tak licznych powieki
Zanurzaiąc przymiotach, których długie wieki
Nie widziawszy, chętnie by pełne zadziwienia
Wszczynali, lecz bez skutku pochwały i pienia.
Ależ przy szczupłey czasu zamierzoney porze
W iedney te wszystkie widzieć można iako w zbiorze.
A to mówiąc natychmiast ściągnieniem swey ręki
Złotem ryte, y w liczne ozdobione wdzięki
Okaże ROZALII Imię, którey w przody
Obraz, dał był na widok oczom świetney Trzody.
Więc gdy pilnie w kształt tego Imienia swe czoło
Zanurza każda z Bogiń, aliści w około,
Uyrzą napis kryślony : co w każdym przymiocie
Naypieknieysze, a co iest naydroższego w cnocie.
Co zadziwiać, niewolić co zaś drugich może.
Wszystko to niebios Władny w lał w tę iednę ROZE,
Y rozum, y pobożność, wspaniałość, y dusza,
Y co tylko do czczenia w skromności porusza,
Wszystko w naywyższym stopniu maiąc każdy przyzna,
Ze gdy tak w doskonałości, y plenna, y żyzna,
Gdy przed Niebem bogata, a w przykładach płodna,
Waszych pień Święte Siostry naypierwey iest godna.
To zoczywszy Boginie iuż były gotowe
Zacząć chwały; lecz Xięgi Apollo połowę
Drugą, rownie wskazywać pocznie, y na czele
Świetność Domu TARNOWSKICH sławić; Toż
Zasług przez sławne czyny zgromadził, a potym
Przymioty kształtnie piórem zapisane złotym;
Każdy zaś wyraz, każde rzeczy opisanie
Zdawało się wymawiać te przedwieczne zdanie;
W iedney Xiędze wyryte, y równą ozdobą
Świetne te domy będą wraz złączone z sobą,
A późny wiek nabierze z tąd chwały y chluby,
Ze w takowe dozgonne wszedłszy niegdyś śluby
Staną się uwieńczeniem Oyczyzny, y razem
Żywym nabycia chwały kształtem , y obrazem
Temi więc nasyciwszy oczy widokami
Bogiń, rzecze Apollo: Spieszciesz, y ia z Wami
W te strony, kędy Poryck, a w nim Boska siła
Tych Domów serca węzłem miłości spoiła.
Tam stanąwszy, Cna para tych Imion w świątyni
Gdy krok bliski do ślubów dozgonnych uczyni
Gdy lud wszystek okrzyki; gdy radość Oyczyzna,
Gdy Dom cały wzruszenia z serc wywrze, y wyzna,
Gdy zgoła Poryck cały brzmieć będzie odgłosem,
Świetnym się niby staiąc radości kolosem,
W ten czas zacne Boginie głos wzmagając cały,
Y winne tym dwom Domom oddając pochwały,
Wiernym pieniem ogłaszać będzie przez hymny
Treść tey Xięgi; tam nawet kędy Auster zimny [1]
Zwykł Królować, y tamą będąc na przeprawie
Nie dozwala przystępu bystrolotney Sławie;
Y tam kedy wśrzód ziemi władza Bogów skryta
Bezdenne nurtów morskich porżnęła koryta;
Y tam gdzie niedostępny iest ludzkiemu oku
Dział, y niby granica ziemi od obłoku;
Tam zgoła gdzie iest tylko iaka skiba ziemi,
Niech pieniami spełniona wskroś zabrzmi waszemi.
Ja wraz z Wami na Lutni nucąc na przemiany
Wzbiiać będę wdzięk pochwał aż pod Niebios ściany,
A dawszy dość okrzykom pełne pochwał pienie
Kształtnym uieciem w strony, w wyraz życzeń zmienię.
Tak nucąc: Śliczna Paro, niech wam hoyna Juno
Sprzyia, niech setnych swobod wraz Jowisz z Fortuną
Przymnaża w wiek spóźniony, byście sławni w czyny
Do równych wzbudzać mogli Prawnuki y Syny.
A żyjąc w śrzodku pociech mieycie Ray na ziemi,
Dopełniając mey Xięgi dziełami własnemi
W którey wieczna potomność nib z wiernego składu,
Znaydzie ie dla nauki, znaydzie dla przykładu.
A lotna Sława niosąc przez wieki y lata
CZACKICH, TARNOWSKICH, głośnych uczyni u świata.
To Apollo gdy mówi do bogiń, tym czasem
Wzbiia się w górę z niemi, dział czyniąc z Parnasem.
Y w te skwapnym pośpiechem unosił się strony,
W których, (iak Sława wieści) iest Poryck złożony.
Tak omylon w mych chęciach gdym został, iedynie
Ta mi się myśl przyszła: Same ieżeli Boginie
Śpiewać tam Hymny będą, y bawić widokiem,
Dość na mnie ieźli wdzięcznym na to patrząc okiem,
To co Lutnią Apollo, a Boginie pieniem
Ogłoszą, ia powtórzę myślą, y życzeniem.


Przypis

  1. Przypis własny Ogrodu Petenery „Auster zimy” – silny wiatr południowy zwany przez Greków Notos, a przez Rzymian Auster; niósł deszcze i mgły, zwykle wiejący w lecie. (Przypis na podstawie: Lidia Winniczuk „Słownik kultury antycznej : Grecji, Rzym”, wydanie VI, Wiedza Powszechna, Warszawa, 1991, str. 445.)


Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.