FANDOM



EPILOG

— No, a jakaż nauka z tej historii? — zapytałem Seweryna, kładąc na stół manuskrypt.

— Że byłem głupcem — zawołał, nie patrząc na mnie, jakby chciał ukryć zażenowanie. — Gdybym to ja ją zbił batem!

— Ten kuracyjny środek — odparłem — pomaga twoim wieśniaczkom.

— O tak, one są już do tego przyzwyczajone! — odpowiedział żywo. — Ale pomyśl tylko, jak bardzo byłaby skuteczna taka kuracja dla naszych pięknych, nerwowych, rozhisteryzowanych pań...

— A więc nauka?

— Że kobieta, jaką stworzyła natura i jaką wyhodował mężczyzna dzisiejszy, jest jego wrogiem i może być tylko jego niewolnicą lub despotką, nigdy jednak jego towarzyszką. Tą mogłaby zostać wtedy, gdyby dorównywała mężczyźnie swym wykształceniem i pracą.

Obecnie mamy do wyboru: albo być młotem albo kowadłem; ja zaś byłem po prostu głupcem, kiedy kobieta mogła uczynić mnie swym niewolnikiem.

Razy, które od niej przecierpiałem, wyszły mi, jak sam widzisz, na dobre; różowe, nadzmysłowe mgły rozwiały się... Dziś nikt nie może mnie przekonać, że święta małpa z Benares (jak nazywa kobietę Schopenhauer) — jest obrazem Boga.


KONIEC

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.