FANDOM


Zeusie gromowładny, na co ty patrzysz ze szczytu Olimpu!

Dzieją się rzeczy, o których nie śniło się filozofom.

W wigilię mego ślubu przychodzi do mnie Światecki, trąca mnie łokciem i odwracając w bok swoją rozczochraną głowę, mówi ponuro:

- Władek, wiesz?.. popełniam zbrodnię.

- Przecie, żeś przemówił! - odpowiadam - co za zbrodnię?

Światecki patrzy ciągle w ziemię i mówi jakby do siebie: - Bo żeby taki pijak jak ja, taki idiota bez talentu, taki bankrut moralny i fizyczny, żenił się z taką dziewczyną jak Kazia, to jest po prostu zbrodnia!

Uszom nie wierzę, ale rzucam się na szyję Świateckiemu, nie zważając na to, że mnie odpycha.

Ślub jego za parę dni...

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.