FANDOM



Szewc i bankier • Bajka • Jean de La Fontaine • przeł. Władysław Noskowski
Szewc i bankier
Bajka
Jean de La Fontaineprzeł. Władysław Noskowski


Poczciwy szewc, kum Michał, pracując wytrwale,
Od rana do wieczora śpiewał przy robocie.
Tuż obok mieszkał bankier — ten posiadał krocie,
Lecz nie śpiewał, a nawet i nie sypiał wcale.
Jeśli przypadkiem zdrzemnął się o świcie,
Szewc go natychmiast budził swoim śpiewem.
I bogacz rozmyślał z gniewem,
Na co mu to nędzne życie,
Skoro o żadnej dnia i nocy porze
Na chwilę zasnąć nie może;
Gdy Opatrzność bogactwem chciała go ukarać,
Mogła się przecie postarać,
Aby na targu co rano
Sen tak jak chleb sprzedawano —
Aby kto nie śpi, mógł za swe talary
Kupić snu ze dwa centnary.
Tak zawodząc gorzkie żale
Przywołał szewca. «Mój panie Michale,
Powiedzcie, proszę, ile ze swej pracy
Przez rok zarobić możecie?»
«Przez rok! Ja nie wiem.» — «Porachujcięż przecie!»
«Jaśnie Panie — szewc rzecze — bo to my, biedacy,
Nie rachujem na lata ani na miesiące.
Ot, byle związać dwa końce,
To już pociecha. Kiedy z łaski nieba
Człek ma robotę, to ma i ochotę,
Więc wesoło żyję sobie,
Bo co dzień przecie zarobię
Na łyżkę strawy i kawałek chleba.»
«A ileż na dzień?» — «Złotówkę, dwa złote,
Różnie to bywa; lecz największa bieda,
Że raz w raz święta, procesje, odpusty,
A pracować niesposób, chociaż mieszek pusty,
Bo ksiądz rozgrzeszenia nie da.»
Zaśmiał się bankier. «Mój zacny sąsiedzie,
Dziś kres położę twej biedzie.
Oto masz sto dukatów: schowaj je u siebie,
Przydadzą ci się w potrzebie.»
Szewc, co nigdy w swym życiu nie widział dukata,
Mniemał, że posiadł wszystkie skarby świata.
Bieży w dom i do lochu zakopuje złoto —
Razem z dawnym weselem i dawną prostotą.
Zmilkły wesołe pieśni; błogi sen z daleka
Od jego powiek ucieka;
Nie znane przedtem troski, kłopoty i trwogi
Zawitały w jego progi.
W dzień nie pracował, lecz skarbu pilnował,
A gdy kot w nocy zaskrzeczał na dachu,
Szewc za kotem pędził w strachu,
Czy mu skarbu nie zrabował.
Zmizerniał biedak i nie śpiewał wcale —
Nie budził już nikogo, a sąsiad bogaty
Sypiał za to doskonale.
Michał nareszcie dość już miał tej męki.
Bieży więc do bankiera i z progu komnaty:
«Oddaj mi — woła — sen mój i piosenki,
A zabierz swoje dukaty.»



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.