FANDOM



Słota • Wiersz ze zbioru Sny o potędze • Leopold Staff
Słota
Wiersz ze zbioru Sny o potędze
Leopold Staff


Deszczem mży brudna, nudna słota,
Miarowo pluszcze i chlupota
W rytm nieustanny, monotonny.
Jakby żebraka jęk przedzgonny.
Wszystko oblepia mokra chmura.
Szara, wilgotna mgła ponura...
Sennym chlupotem mży szaruga
Leniwa, ociężała, długa...

Nad wodą szarą, mętną, brudną,
Rozlaną w bezbrzeż hen bezludną.
Na dżdżu potworek siedzi mały,
Topielczyk wodą napęczniały.
Głowa pożółkła, duża, blada,
Sennie na piersi mu opada,
Jego bezmyślne, tępe oczy
Błądzą po chmurnych wód roztoczy.
I osowiały wielką tonią.
Uderza w wodę płaską dłonią
I pluszcze, chlapie w wodę mętną,
A deszcz melodyą mży natrętną.
Padają zwolna krople duże
W siwe rozmokłych błot kałuże,
Sączą się po zczerniałym murze...
rynny tłuką nieskończenie
I rozlewają wkrąg znużenie
I obojętne odrętwienie...
Bez końca sennie i miarowo
Deszcz pluszcze ponad moją głową,
Kapie, chlupota gdzieś koło mnie...
Marzę coś sennie, nieprzytomnie,..
Na brzegu wody nieskończonej.
Nudą szarugi odrętwionej,
Myśl moja pada, mdleje, drzemie...
Krople dżdżu lecą na me ciemię
Bez końca, sennie i miarowo...
Topielczyk usiadł nad mą głową,
Podnosi łebek swój leniwy,
W oczach mu ognik gra złośliwy.
Trucizną zgniłych wód nadęty.
Patrzy obłędnie uśmiechnięty
I ku bezmyślnej swej igraszce,
Po obolałej mojej czaszce
Uderza zżółkłą, płaską dłonią
W takt kropel deszczu, które dzwonią.
Lecąc miarowo w wodę mętną,
Melodyą nudną i natrętną.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.