FANDOM



IV Przerwana blokada • V • Juliusz Verne VI
IV Przerwana blokada
V
Juliusz Verne
VI
Uwaga! Tekst wydano w 1866 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


V.

Kula Irokeza i rozumowania Miss Jenny.

W téj chwili Delfin zrobił już był trzy piąte części swej drogi. Od dwóch dni gęsta mgła zalegała wody oceanu, co z jednéj strony było dogodném dla Delfina, ponieważ go ukrywało, z drugiej zaś niedozwalało dokładnie rozpatrzéć się dokoła i tym sposobem parowiec mógł łatwo natknąć się na statki, których wolałby uniknąć.

'The Blockade Runners' by Jules Férat 06

Tak się téż właśnie stało: gdy ze strażniczego kosza dano znać iż ukazał się okręt, znajdował się on już niedaléj jak w odległości trzech mil morskich.[1]

Wkrótce James Playfair mógł zupełnie dokładnie rozpoznać wielką korwettę federalną, pędzącą całą siłą pary, widocznie w zamiarze przecięcia Delfinowi drogi. Rozpatrzywszy ją należycie, kapitan kazał zawołać swego pomocnika.

— Panie Mathew, zapytał go, co myślisz o tym statku?

— Myślę że to jest okręt federalny, który ma nas w podejrzeniu.

— Rzeczywiście, co do jego narodowości niezachodzi żadna wątpliwość, odrzekł na to James Playfair. Patrz pan!

W téj chwili gwiaździsta bandera stanów północnych ukazała się na korwecie i na jéj cześć rozległ się strzał działowy.

Jestto wezwanie byśmy okazali i naszą banderę, rzekł p. Mathew. A więc pokażmy ją; niemamy czego wstydzić się.

— Na co? odrzekł James Playfair; bandera nasza nie osłoni nas i nieprzeszkodzi tym ludziom odwiedzić Delfina. Nie! lepiéj płyńmy naprzód.

— I płyńmy prędko, dorzucił p. Mathew, gdyż jeżeli nie mylę, się widziałem tę samą korwettę gdzieś koło Liwerpoola, jak bardzo pilnie przypatrywała się budowie nowych statków. Niech mi oczy wylizą, jeżeli nie widzę na przodzie napisu Irokez!

— A czy szybki to statek?

— Jeden z najszybszych w całéj federalnéj marynarce.

— Ile ma dział?

— Ośm.

— Eh!

— O! nie ruszaj pan ramionami, panie kapitanie, odrzekł na to p. Mathew bardzo poważnie. Z tych ośmiu dział jedno na przodzie jest sześćdziesiątfuntowego kalibru, drugie na pokładzie, stufuntowego i oba są żłobkowane.

— Do djabła! zawołał James Playfair, działa systemu Parrota... niosące na trzy morskie mile...

— A nawet i daléj.

— Otóż, panie Mathew, niech te działa niosą sobie na trzy mile, czy na pięćset stóp, to wszystko jedno, jeżeli tylko płynie się dość szybko, by umknąć przed ich kulami. Pokażemy więc temu Irokezowi jak się to szybko pływa, kiedy statek jest dla szybkiego pływania zbudowany. Każ pan powiększyć ogień!

Pomocnik dał rozkaz mechanikowi i wkrótce gesty, czarny dym buchnął z kominów parowca.

To widocznie nie spodobało się Irokezowi, gdyż dał znak by Delfin zatrzymał się; ale James nie zwracał na to uwagi i nie zmienił kierunku swego statku.

— Teraz, rzekł on, zobaczymy co sobie pocznie Irokez; ma zręczność do wypróbowania swego stufuntowego działa i przekonania się jak daleko niesie. Płynąć całą siłą pary!

— Dobrze! odpowiedział p. Mathew; wkrótce zapewne będziemy pięknie powitani.

Powracając do swéj izdebki kapitan ujrzał pannę Halliburtt, siedzącą spokojnie na ławce koło poręczy okrętowych.

— Miss Jenny, rzekł do niéj, korwetta, którą pani widzi, pewno puści się w pogoń za nami; a ponieważ niezaniedba przytém i strzelać, pozwól więc pani bym odprowadził ją do kajuty.

— Dziękuję panu, panie Playfair, odrzekła młoda dziewczyna, spoglądając na kapitana, ale nie obawiam się strzałów działowych.

— Zawsze jednak, pomimo znacznéj odległości, niepowiem by nie było niebezpieczeństwa.

— O! nie wychowano mię na trwożliwą dziewczynę; nas, amerykanek, zawczasu ze wszystkim oswajają, i zapewniam pana, iż kule Irokeza nie zmuszą mię do schylenia głowy.

— Odważna pani jesteś, miss Jenny.

— Przypuśćmy że tak jest, panie Playfair; pozwól mi więc pozostać na pokładzie.

— Nic pani odmówić niemogę, odpowiedział kapitan, spoglądając na młodą dziewczynę, któréj twarz wyrażała zupełny spokój.

Zaledwie zostały wymówione te wyrazy, gdy z boków korwetty buchnął biały dymek. Zanim odgłos wystrzału doszedł do Delfina, cylindryczno-koniczna kula, kręcąc się około swéj osi i świdrując powietrze wyleciała ku Delfinowi. Łatwo było śledzić za jéj lotem, który stosunkowo mniéj był szybki; kule tego rodzaju, wyrzucone z dział żłobkowanych, lecą powolniéj aniżeli z dział o gładkiem wnętrzu.

O dwadzieścia sążni od statku kula, zniżając się stopniowo, dotknęła wody, potém jakby nabrawszy nowéj siły podniosła się znowu w górę, przeleciała przez Delfina, spadła o trzydzieści sążni daléj i pogrążyła się ostatecznie w morzu.

— Do licha! zawołał James Playfair, śpieszmy się, śpieszmy! druga kula nie każe czekać na siebie.

— O! rzekł Mathew, na nabicie tego rodzaju dział potrzeba pewnego czasu.

— A to prawdziwie ciekawy widok, wykrzyknął Crockston, który z założonemi rękami przypatrywał się wszystkiemu, jak widz bynajmniéj w rzeczy nieinteresowany. I to właśnie nasi przyjaciele posyłają nam takie kule!

— A! to ty! zawołał James Playfair, mierząc amerykanina od stóp do głów.

— A ja, odrzekł spokojnie Crockston, wyszedłem popatrzéć jak strzelają ci dzielni federaliści. Nieźle, wcale nieźle!

Tylko co kapitan zamierzał zgromić Crockstona, gdy w téj chwili druga kula uderzyła o wodę tuż koło parowca.

— Dobrze! zawołał James, wyprzedziliśmy już korwettę o parę sążni. Ci twoi przyjaciele płyną jak kawał drewna, czy słyszysz Crockstonie?

— Co prawda, to prawda, odrzekł amerykanin; i po raz pierwszy w życiu nie mogę nie przyznać że mi się to podoba.

Trzecia kula padła jeszcze daléj od Delfina; w dziesięć minut był on już poza obrębem strzałów korwetty.

— O toż to, co się nazywa szybko płynąć! rzekł zadowolony James Playfair; dzięki tym kulom poznaliśmy co możemy. A teraz każ pan, panie Mathew, zmniejszyć ogień; niewarto napróżno wydatkować paliwa.

— Doskonałym statkiem pan dowodzisz, powiedziała wtedy panna Halliburtt do kapitana.

— O tak, miss Jenny, dzielny mój Delfin robi siedmnaście węzłów na godzinę; nim dzień się skończy stracimy korwettę z oczu.

James Playfair wcale nieprzesadzał; jeszcze słońce nie zaszło, a już szczyty masztów federalnego statku znikły z widnokręgu.

Wypadek ten pozwolił kapitanowi ujrzéć w nowém zupełnie świetle charakter panny Halliburtt. Lody zostały przełamane. Odtąd w ciągu całéj podróży między dowódcą statku a piękną podróżniczką odbywały się coraz to dłuższe rozmowy. James Playfair rychło przekonał się iż młoda dziewczyna posiada charakter spokojny i zarazem silny, że jest zastanawiająca się, roztropna, że mówi z wielką otwartością, prawdziwie po amerykańsku, że o wszystkiem ma wyrobione zdanie, które wyraża z przekonaniem, prosto do serca trafiającem.

W końcu stało się tak, chociaż James Playfair nieprzyznawał się do tego, iż nie zależał już sam od siebie i niebył „pierwszym po Bogu“ panem na swym pokładzie.

Ku wielkiéj radości Crockstona sprawa pana Halliburtt na coraz lepszą wychodziła drogę; zdawało się iż kapitan jest zdecydowany wszystko zrobić dla uwolnienia ojca miss Jenny, choćby miał z powodu tego skompromitować Delfina, jego ładunek, załogę i narazić się na gniew samego stryja Wincentego.




Przypis

  1. O koło półszosta kilometra, 5556, metrów.
Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.