FANDOM



Praca • Wiersz • Bronisława Ostrowska
Praca
Wiersz
Bronisława Ostrowska


Na wybrzeżu, gdzie morze wieczną skargą jęczy,
Nad równymi kwadraty śpiącej słonej wody
Snują się szarych ludzi długie korowody
Niby pokutnych cieni orszak potępieńczy.
Czernią się pod zachodu zgasania powolne,
Mijają się, to schodzą, to mijają znowu,
I monotonnym ruchem sennego połowu
Wygarniają z wód tafli białe stożki solne.
Za nimi - złote pola źrałych zbóż się kłonią,
Falują bujnym ziarnem obciążone kłosy;
Za nimi winobrania słychać śmiech stugłosy
I sady dyszą płodu dostałego wonią.
Za nimi - wielkie wozy dążą do zagrody
Po gościńcach dymiących lotną pyłu bielą,
Ciągną z radosnym rykiem wracające trzody
I jako stada ptaków białe wsie się ścielą,
Zasię przed nimi - morza wiekuista głębia
Pod wysokim szafirem swą otchłań rozpienia
I śpiewa pieśń tajemnic i burz, i milczenia -
I snopy gwiazd w głębinie odbija i skłębia.
Wędrownej mewy skrzydło zaśnieży się czasem
I ostry krzyk zamąci senny szum głębiny...
Zachód cicho przygasa rozkrwawionym pasem
I zasnuwa przestwory cichy wieczór siny.
A oni - na zwierciadłach odmierzonej wody,
Obcy życiu, co teraz do snu się układa,
Obcy tajniom głębiny, co w ciszę zapada,
Snują prac swych milczących szare korowody.
Wygarniają z kwadratów biały łańcuch solny,
A gdy chylą się cicho nad łzawe cysterny,
Woda bierze ich obraz i trud ich mozolny
I powtarza: milczący - bolesny - i wierny.




Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.