FANDOM


Rozdział VII Podróż naokoło świata w 80-ciu dniach
Rozdział VIII
Juliusz Verne
Rozdział IX
Uwaga! Tekst wydano w 1917 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


Rozdział VIII

Obieżyświat gadułą.

— Fix po paru minutach dogonił na przystani Obieżyświata, który przyglądał się wszystkiemu z wielką ciekawością.

— No cóż, mój przyjacielu — spytał go Fix — czy twój paszport już zawizowano?

— Ach, to pan — odparł Francuz. — Dziękuję panu, jesteśmy w zupełnym porządku.

— A pan zwiedzasz miasto?

— Tak, ale my podróżujemy tak prędko, iż zdaje mi się, iż to wszystko odbywa się we śnie. Jesteśmy teraz w Suezie, nieprawdaż?

— Tak, w Suezie.

— W Egipcie?

— W Egipcie.

— W Afryce?

— W Afryce.

— W Afryce — powtórzył Obieżyświat. Trudno mi nawet w to uwierzyć. Wyobraź pan sobie, iż zdawało mi się, iż jestem jeszcze w Paryżu; piękną tę stolicę widziałem tylko przez szyby doróżki w ulewny deszcz, w przejeździe z dworca kolei północnej na dworzec kolei liońskiej. Jaka szkoda! Z jakąż radością zwiedziłbym Pére-Lachaise i cyrk na Polach Elizejskich.

— Zapewne spieszysz się pan bardzo? — spytał inspektor policyi.

— Ja nie, lecz mój pan. Aha, dobrze, żem sobie przypomniał. Muszę kupić koszulę i pończochy. Wyjechaliśmy bez rzeczy, za cały bagaż mając tylko torbę podróżną.

— Zaprowadzę pana do sklepu, gdzie pan będziesz mógł się we wszystko zaopatrzyć.

— Panie, jesteś tak uprzejmym!

Poczem udali się razem w drogę.

— Obym się tylko nie spóźnił — rzekł Obieżyświat.

— Masz jeszcze dosyć czasu — rzekł Fix — niema jeszcze południa.

Obieżyświat wyciągnął z kieszeni swą dużą cebulę.

— Południe? — rzekł — cóż znowu, jest dopiero godzina 9 i 52 minuty,

— Pański zegarek się spóźnia.

'Around the World in Eighty Days' by Neuville and Benett 11

— Mój zegarek? Zegarek familijny, który mam po moim pradziadku. On się przez cały rok i 5 minut nie spóźnia. To prawdziwy chronometr.

— Już wiem, o co chodzi — odparł Fix. Zegarek wskazuje godzinę, jaka jest obecnie w Londynie, co czyni różnicę w stosunku do — Suezu o jakie dwie godziny opóźnienia. Trzeba pamiętać o tem, by nastawiać zegarek podług południa każdego kraju.

— Co! miałbym posuwać mój zegarek — zawołał Obieżyświat — nie, nigdy!

— W takim razie nie będzie się zgadzał ze słońcem.

— Tem gorzej dla słońca!

Z temi słowy poczciwiec ruchem pełnym powagi, wsunął zegarek do kieszeni.

Po kilku chwilach Fix spytał Obieżyświata:

— Zapewne nagle opuściliście Londyn?

— O tak! W ostatnią środę pan Fogg wbrew swemu przyzwyczajeniu wrócił z klubu o ósmej i w trzy kwadranse potem ruszyliśmy w drogę.

— A dokąd pan twój się udaje?

— Ciągle przed siebie; odbywa podróż naokoło świata.

— Podróż naokoło świata? — zdziwił się Fix.

— Tak, w 80 dniach! Idzie mu niby o zakład, ale, między nami mówiąc, ja w to nie wierzę, Toby nie miało sensu. Musi być w tem coś innego.

— A to oryginał, ten pan Fogg.

— Ja sądzę.

— Jest pewnie bogaty?

— Niewątpliwie. Ma on z sobą pokaźną sumkę w nowiuteńkich banknotach. Nie żałuje pieniędzy w drodze. Przypomina mi się, iż obiecał piękną nagrodę kapitanowi statku »Mongolia« w razie przybycia o parę godzin wcześniej do Bombayu.

— A znacie już dawno swego pana?

— Ja — odparł Obieżyświat — nastałem na służbę w dniu naszego wyjazdu.

Można sobie wyobrazić wrażenie, jakie sprawiły te słowa na i tak już rozgorączkowanym umyśle agenta.

Ten nagły wyjazd z Londynu, duża suma pieniężna, o której mówił Francuz, pośpiech w podróży i, wreszcie pretekst w postaci tak dziwnego zakładu, wszystko to utwierdzało pana Fix w powziętem mniemaniu, Rozmawiając w dalszym ciągu z Francuzem, dowiedział się, iż chłopak ten nie znał wcale swego pana, iż ten ostatni mieszkał w odosobnieniu w Londynie, iż miano go za bogatego, nie wiedząc nic o źródle jego dochodów, iż był człowiekiem trudnym do zgłębienia itp. itp. W tejże chwili pan Fix był przekonany, iż pan Fogg nie wysiądzie w Suezie i że pojedzie prawdopodobnie wprost do Bombayu.

— Czy do Bombayu stąd daleko? — spytał Obieżyświat.

— Dość daleko — odparł agent. — Przepędzicie zapewne 12 dni na morzu.

— A gdzie leży Bombay?

— W Indyach.

— W Azyi?

— Naturalnie.

— Tam do licha! Powiem panu... jest coś, co mię przygnębia... jest to płomień gazu...

— Jaki płomień gazu?

— Płomień gazu, który zapomniałem zgasić i który pali się obecnie na mój koszt. Obliczyłem, iż w przeciągu 24 godzin wypali się gazu za 2 szylingi, co przewyższa o 6 pensów moją pensyę. Pojmujesz więc pan, iż czem dłużej przeciągnie się podróż, tem...

Czy Fix pojął historyę z gazem? Trudno przypuścić. Nie słuchał go więcej i układał w myśli plan działania. Przybyli wreszcie na rynek. Fix pozostawił tu swego towarzysza i, upominając go, by się nie spóźnił na statek, sam udał się spiesznie do konsula. — Zimną krew z powodu raz powziętego postanowienia odzyskał w zupełności.

— Panie — rzekł do konsula nie mam już najmniejszej wątpliwości, co do tego pana. Chce on uchodzić za dziwaka, który ma zamiar odbyć podróż nakoło świata w 80 dniach.

— Ależ to przebiegły jegomość! — odparł konsul — i zamierza on powrócić do Londynu, wymknąwszy się z rąk policyi wszystkich części świata.

— Zobaczymy — odparł Fix.

— Ale czy się pan czasami nie myli?

— Ja się nie mylę.

— I cóż w takim razie zależeć mogło złodziejowi na wizie paszportu, stwierdzającej przejazd przez Suez.

— Na to nic odpowiedzieć nie mogę, panie konsulu, gdyż sam nie wiem. Ale posłuchaj pan.

I kilku słowy agent skreślił rozmowę swą ze sługą pana Fogg, kładąc nacisk na niektóre oskarżające szczegóły.

— W samej rzeczy wszystkie te poszlaki są przeciw temu panu. I cóż zamierzasz pan uczynić?

— Zatelegrafować: w tej chwili, żądając nadesłania rozkazu aresztowania pana Fogg w Bombayu; następnie wsiąść na »Mongolię« i towarzyszyć memu złodziejowi do Indyi i tam na tej ziemi angielskiej, trzymając w jednej ręce rozkaz aresztowania, drugą, kładąc mu na ramieniu, delikatnie go zatrzymać.

Wypowiedziawszy te słowa, agent pożegnał konsula i udał się do biura telegraficznego. Stąd o wysłał do zarządu policyi w Londynie telegram, treść którego jest nam już znaną. W kwadrans zaś później, pan Fix z mała walizką w ręku, dobrze o zaopatrzony w pieniądze, wsiadł na pokład »Mongolii« i szybki ten statek jak strzała pomknął po falach Morza Czerwonego.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.