FANDOM



Na pohybel pań Dupekowych! • Wiersz • Marcin Tarnowski
Na pohybel pań Dupekowych!
Wiersz
Marcin Tarnowski

„Nomina sunt omina”
rzymska sentencja

Dostałem ochrzan! Znowu! Znów bez zdania racji!
   Od pani o odzwierzęcym nazwisku Zet,
   Co mnie, bez moich wycieczek, nazwała „kozią De”,
   Więc, zwróciłem uwagę na jej nazwisko,
   A ona, że chamstwo i z niej pośmiewisko...


∗             ∗

   Lecz ja bym się chciał tu zastanowić,
   Co kobiety lubią z nazwiskami robić.
         A mężczyźni? Raczej rzadko,
         Pan Dupek kojarzy się prosto i gładko,
         A jedyny sposób zmiany ich nazwisk wymowy,
         Przez to jak je odmienią czynem ich ręce i głowy.
   Ale pani „Dupekowa”
   Już nie Dupkowa ale prawie Dubčekowa,
   To już blisko sekretarzy i fotelów,
   Więc, „kojarzącej się odmiany nie mów!”
   Bo taka jest powiedzą naiwnym zasada,
   Lecz pani Orzeł coś pod nią nie podpada,
   Bo w ogóle Jej nie gniewa,
   Kiedy za Orłową ją kto miewa -
   Tak odmieniając małżonka nazwisko,
   „Orzełową” mając za z odmiany urągowisko...
   A nawet nie burzy przydomek Orlica.
   Gdy wspomnienie podobieństwa wznieca
   Niezdrowe emocje Ka, czy innych Zet.
   Czy się tym przejmować? NIET!
   Bo można było wyjść za Radziwiłła.
   I któraż odmiana byłaby peszyła?
   Gdyż pamiętam panią Be, co z męża się mogła kojarzyć,
   A kojarzyła się ze studnią pełną rad, o których czerpaniu marzyć.
   Bo znałem panią, co z odmian robiła takie żarty,
   Że któryż docinek byłby im humorem warty?
   Gdyż pamiętam panią, co ze swego od zwierzęcia miana,
   Wybrała i wypieściła cechy za które była lubiana.


∗             ∗

   „Tobie to łatwo tak mówić!” Czy aby?
   Tęsknię, by miast „koziej De” (- epitet podobieństwem słaby),
   Trafiło adekwatne przekleństwo za ciernie jak tarniny.
   Rzymianie sądzili, że nazwiska nie są bez przyczyny.
Tyle lat, próżne zachęty, próżne próby prowokacji!

      
Próżno gąsior…

       Dodatek, o tym, że różnie się zwierz kojarzy.
       Od gąsiorów, przez Tego Babki, próżno kląć się kto do mnie waży,
       Bo gdy zabrakło Dziadka i psa nawet wiernego,
       W czasach terroru reżimu strasznego,
       To był sykiem, szczypaniem, waleniem skrzydłami rodziny obrońca,
       Czujnością równy gęsiom Rzymian – dożył ze starości końca!



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.