FANDOM


m (Zabezpieczył Morze (Lisle) (‎[edit=autoconfirmed] (na zawsze) ‎[move=autoconfirmed] (na zawsze)))
(+licencja, replaced: Kategoria:Public domain → {{PD-utwór}})
 
(Nie pokazano 1 wersji utworzonej przez jednego użytkownika)
Linia 5: Linia 5:
 
|tłumacz=M. Z.
 
|tłumacz=M. Z.
 
}}
 
}}
  +
   
 
<poem>
 
<poem>
  +
[[File:Caspar David Friedrich - Moonrise by the Sea - WGA08266.jpg|right|400px]]
 
Wielkie, spokojne w swej szarej opończy,
 
Wielkie, spokojne w swej szarej opończy,
 
Próżno się ро niem mój prześlizga wzrok,
 
Próżno się ро niem mój prześlizga wzrok,
Linia 54: Linia 56:
 
[[Kategoria:Teksty oryginalnie w języku francuskim]]
 
[[Kategoria:Teksty oryginalnie w języku francuskim]]
 
[[Kategoria:Wiersze]]
 
[[Kategoria:Wiersze]]
[[Kategoria:Public domain]]
+
{{PD-utwór}}

Aktualna wersja na dzień 13:29, maj 26, 2014


Morze • Wiersz • Leconte de Lisle • przeł. M. Z.
Morze
Wiersz
Leconte de Lisleprzeł. M. Z.


Caspar David Friedrich - Moonrise by the Sea - WGA08266

Wielkie, spokojne w swej szarej opończy,
Próżno się ро niem mój prześlizga wzrok,
Nic się nie wszczyna i nic się nie kończy,
                                   Ani to świt — ni zmrok.

Srebrną się frędzlą nie biеli tu fala,
Gwiazdy nie patrzą, w ten szarawy cień,
Nic tu nie gaśnie, nic się nie zapala —
                                   Ani to nос — ni dzień.

Krzyk albatrosów nie mąci tej ciszy,
Ptaków wędrownych nie dolata śpiew;
Ucho szelesty niewyraźne słyszy —
                                   Nudy to lot i wiew...

Ciężko łupina statku się kołysze...
Bezbarwnej wody nie porusza ster...
Jakby uśpiony przez tę wielką ciszę
                                   Żaden nie zadrga szmer.

А nа pokładzie zdrętwiałe i sennе
Majtków postacie patrzą w szarą dal —
W znieruchomiałe te głębie bezdenne,
                                   W martwy ten spokój fal.

Nagle — na wschodzie — jakby zbladły mroki —
 Jakby leciuchny mgły się uniósł puch:
Jakby popiołu matowe obłoki
                                   Dobry rozegnał duch...

Światło białawe mętnie rozpływa...
Morze się srebrzy już ze wszystkich stron —
Stroi się w perły płowa jego grzywa,
                                   Jasny przybiera ton...

Coraz to widniej па niebios przestrzeni —
ВIaskiem łagodnym рrоmiеniеjе wsсhód...
Wszystko się w błękit, w mgłę srebrzystą mieni,
                                   Księżyc wypływa z wód...



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.