FANDOM



Macho-pantofel • Wiersz • Marcin Tarnowski
Macho-pantofel
Wiersz
Marcin Tarnowski

O jakżeż męski był,
Gdy przodem szedł i wył
Bardzo gromkim głosem;
W rytm małżonki nosem
Ruchów – znak posłuchu
Dla miejsca przy uchu
Którym włada żona.
Za nim zaś szła ona –
Caryca co milczy,
Gdy herold jej ryczy.
Wtem, z przekory los
Zmienił w sylab stos
Zleconą tyradę –
Jej plusy w wadę.
Więc, żona językiem
Prawie że umrzykiem
Macho uczyniła;
Tak się postać wiła
Jego niby klęska,
Wcześniej tak męska,
Ona promieniała,
W nowym blasku cała –
Jak wyszła Kierowa
Zza kurtyn królowa.
              ---
Jakżeż słabością bił,
Jak każdy z niego kpił,
Gdy dreptał za żony
Plecami zgarbiony.
Jak się wszem zdawało
Żony myślą działo
Się wszystko, a cóż mąż?
Tylko statystą! Tąż
Diagnozą wiedzeni,
Kiedy się skłóceni
Starli żona i jej
Adwersarze takiej
Nie oczekiwali
Wcale że zawali
Im mąż to, wołając
Spokój i uciszając
Obie sporu strony,
W tym i własnej żony;
On chodząca klęska,
Tak bardzo niemęska,
W promienieniach chwały,
Co dało nawały
Rozproszenie jak lwu,
Od jednego ryku.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.