FANDOM



Listopad • Wiersz • Marcin Tarnowski
Listopad
Wiersz
Marcin Tarnowski

Więc pada liść z topoli pod stopy,
Ścieląc szeleszczący kobierzec złoty,
A miesiąc podobno taki okropny?
Nie on! Może ja trochę zbyt samotny...
Samotność, towarzysz zły, lecz kochany
To nie on popsuje ci skromne plany.
Rzecz prosta kochańsza bliższa osoba,
Lecz w istocie, nie zimna ozdoba.
A miesiąc ciemny, tajemnicą skryty
Czy przed twoim duchem stanę jak wryty?
Jeszcze nie czas? Tylko ty mnie oglądasz.
I jakim wzrokiem Ty na mnie spoglądasz?
Gdy brnę pośród twych szarości i złota.
– „Spójrz przyjaźnie!” Wiem naiwnym, – a co tam.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.