FANDOM



List • Wiersz • Tristan Corbière • przeł. Bronisława Ostrowska
List
Wiersz
Tristan Corbièreprzeł. Bronisława Ostrowska


                         Fragment.
                         Dzisiaj jedynym gościem rozwalonej wieży
                         Pośród szczurów, puszczyków, sów i nietoperzy
                         Byt poeta — ptak dziki z śrutem w skrzydle chorem,
                         Byt gościem i jedynym płatnym lokatorem.
                         ... Skazany tak przez sędziów jak i przez lekarzy
                         Chciał tu umrzeć samotnie, lub jeśli się zdarzy,
                         Jako dezerter groźną oszukać wyrocznią,
                         To żyć, — skradzionem życiem — skazany zaocznie.
 
Nieumiejętność życia straszna, — przeżył siebie.
Nieumiejętność śmierci, — pisał po pogrzebie.
 
"To stwór ze stu księżyców spadły po sto razy
I twoje czułe serce z legendarnej fazy.
 
Biorąc lot, — kładłem sobie zapytanie wieszcze:
Orzeł czy reszka? widzisz i pytam się jeszcze.
 
Tobie składałem smętne żegnanie żywota:
Tobie, coś tak płakała, aż brała ochota
Zostać i płakać z tobą po sobie. Lecz w porem
Opatrzył się. Dziś jestem jut tylko upiorem.
 
Oboje ulubiliśmy osobliwości,
Przyjdź tu, — obejrzeć — okaz, — mnie bo to już złości —
Przyjdź śmiać się, gdyś nad mymi wierszami płakała. —
Jeśliś się śmiała — przyjdź płakać!
 
To będzie śmieszne. Przyjdź! będziem się bawić w nędzę.
Rzecz z natury: w lepiance serce bez pieniędzy.
Deszcz pada w komin! pada w zmarłe serca żale!
Przyjdź! Ogarek dogasa, — ognia niema
 
Światło gasło. On okno otworzył szeroko:
Słońce wstawało. Na list zwrócił senne oko, —
Roześmiał się — i — podarł: białych strzępków wiew
Zdawał się w mgle porannej lotem białych mew.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.