FANDOM



Hekate • Wiersz • Marcin Tarnowski
Hekate
Wiersz
Marcin Tarnowski


Czy dawni Bogowie pomarli?
Nigdy nie istnieli?
Może to były (niechby upadłe) anioły,
Które zajęły najwyższe cokoły,
Posłane do ludów, co nie dojrzały
Patrzeć okiem w absolutu chwały!
A dziś z cokołów zwolnione, –
Swobodne; (lub czci dawnej głodem szalone),
Uleciały ku niebieskiej krainie,
(Lub błądzą po swej dawnej dziedzinie).
Tak mi przyszło przez głowę:
Czymże było Bóstwo takowe?
Jak pełniło posła obowiązki?
I czy ufać grunt nie grząski?


O Trójlica przy rozstaju,
Może wrót tajemnic kraju
Albo mroków zabobonu;
Gdzieś tam – na granicy zgonu,
Na progu zbrodni natchnionej,
U drzwi nadziei pragnionej,
Ty stoisz – za toba gonią,
Ty w gonie – oni stoją,
Uczący się – nie uczeni,
Pragnący – nieupragnieni…
Czyliżeś jest niezdobytą
Tajemną – Tą nieodkrytą?
Tu w mrokach listopada
Me oko Twe lica bada, –
Pojąć cię chce lecz nie umie,
W tak wielkim innych tlumie;
Nie pójdę za ich przykładem
(Nie dojdą!) – może dam radę?
Czyliż mnie czego nauczysz –
Takaś cicha… Czy coś mruczysz?
Tylko mi się zdaje, słyszę,
Ale na wypadek spiszę:
Lepiej nie rób co i ludzie,
Żyj we swoim własnym trudzie.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.