FANDOM



Ekskurs do piana • Wiersz • Marcin Tarnowski
Ekskurs do piana
Wiersz
Marcin Tarnowski

Dzików - en face

Dzików - en face, za firaną złotych liści.

Dzików - Mur arboretum i Kuchnia

Dzików - Mur arboretum i Kuchnia

Dzików - Zegar słoneczny przy skrzydle wschodnim

Dzików - Zegar słoneczny przy skrzydle wschodnim

Jadę – piękne mijają widoki…
Idę – ku bramie wiodą me kroki,
Wchodzę – domek strażnika tak mały,
Brodzę – przez liście ciut oniemiały:
Lewą – dom męski gospodarski,
Prawą – czy żeński? kucharski,
Przed się – ze złota firany,
Przez nie – dom słońcem zaspany
Widać – śni cichy sen chwały,
Czy znać – że wydmuszką cały?
Czy nie? – bo zostały duchy,
I śnię – sen od nich otuchy?!
Czuję – że piękny, lecz nie mój,
Snuję – się pokojami, stój!
Piano – trwa pod portretem,
Niebo – patrzę na nie, jestem!
Czyżby? – choć tu a w dali,
Gdyby? – lecz serce zbyt wali…
Wnętrza – obrazy, pokoje.
Gdzie trza – czy przy źródle stoję?
Żywych – kolumn cne widoki,
Martwych – szyb w złocie oki,
Żywsze – mury, mosty, fosy;
Nowsze – widok rzeźb, szkół głosy,
Takąż – wyjątki natury…
Nocąż – zachodzę raz wtóry,
Cisza – sekretu magiczna,
Dusza – szczęsna, gwiazd brać liczna –
Każda – mnie widzi, mi świeci,
Czy da? – słodki czar stuleci!



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.