FANDOM



Do Miltona-ślepca • Wiersz • Stephen Phillips • przeł. Zenon Przesmycki
Do Miltona-ślepca
Wiersz
Stephen Phillipsprzeł. Zenon Przesmycki


Ten, co rzekł nagle: "Niech się stanie światłość!"
Przezornie teraz ciemność dał ci znowu,
By pełni oczu twych nie rozrywało
Ułudne niebios i pól widowisko,
Którego przepych odnęca od Prawdy.
Dał ci z powrotem noc pierwotną: własne
Swe straszne, wielkie, białe, czyste płótno,
Gdzie — na myśl każdą — gwiazda błyska, śpiewa.

O, z osobliwej ślepcze błyskawicy,
Dziewiczą Ciemność posiadłeś odnowa!
A kiedy luby, kwietny widok, który
Oczom twym patrzeć przeszkadzał; gdy cały
Ten świat niedawny ustąpił i minął, —
Pierworodniejsza rozpłonęła chwała
Przed twoim wzrokiem: przestwór w mękach znowu,
I wonny Eden we mgle porankowej;
Ta wzdymająca się wodna równina,
Którą b y ł świat nasz; potem rozżagwiona
Ziemia, i Chrystus przychodzący w chmurach.

Albo też raczej wyroki szczególne
Wysokiej władzy tę łaskę ci dały,
Żeś był prowadzon z opaską na oczach
Poprzez tlejące niewyraźnie w mroku
Boga obozy. — Brały cię za ręce
Anioły, stróże wieczorowych zmierzchów,
A potem czaty świtowe, i wreszcie
Te, co zbiegają przestwór bezgraniczny
Bez odpoczynku. I byłeś dopuszczon
Poprzed Obecność i dowód głęboki
Tam usłyszałeś, poznałeś rozległe
Cele i plany, które wiodą świat ten
Z otchłani nędzy na szczyt szczęśliwości.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.