FANDOM



Canticum canticorum • Wiersz ze zbioru O centaurach • Zuzanna Ginczanka
Canticum canticorum
Wiersz ze zbioru O centaurach
Zuzanna Ginczanka
Uwaga! Tekst wydano w 1936 r. i jego słownictwo pochodzi z tamtej epoki. Proszę nie nanosić poprawek!


Pienią się winne jagody,

Pachnący nard
Ciężko zalewa sady —

Pasłam braciom mym trzody

W słoneczny skwar —
Dlatego jestem śniada;

Szumi noc granatowa.

Od żółtych gwiazd
Gore popieli się niebo.

Oczy płonące chowam

W rzęs cyprysowy las,
Jako sadzawki w Hazebon.


„O miła moja, otwórz —

Obiegłem sad —
Mam sypką rosę w kędziorach —

Usta mi twoje powtórz,

Bym znowu zgadł
Czy piłaś jabłka z wieczora“ —

„Jak mam tobie odemknąć

Skrzypiące drzwi —
Gdy suknie z siebie zewlekłam,

Matki mnie trzykroć przeklną

A stada kóz
Nie dadzą słodkiego mleka“.


Noc granatowa szumi

I szczepki winnic rozchwiane
I liście fig —

I wcale zasnąć nie umiem.

Bramy rozwieram drewniane —
— A miły znikł.

Szafranu i kasji wonność.

Olejek ściekł
I myrra ścieka na klamkę.

Ścieżka zaciera się wolno

Jak spruty ścieg —
Mrok czarnooki za gankiem.


Szukałam go — nie znalazłam.

Wołałam go
— Lecz mi się wcale nie ozwał.

(A piękny jest jako gwiazda

Jak niebios dno —
Każdy go tedy rozpozna).

Zaklinam was panny w wonnościach

Przez sarnę z kniei,
Przez łanię nagłą jak zamach:

Nie szukajcie zawczasu miłości

Nie budźcie jej,
Pokąd do was nie przyjdzie sama.




Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.