FANDOM



Bez dna • Wiersz • Narmo
Bez dna
Wiersz
Narmo


    Dwadzieścia osiem dni
    Dzwon wybił godzinę

    Wybrzmiało słowo z zimnych ust
    Popielaty grot roztrzaskał sklepienie gwiazd
    I zanurzył się w boku, głęboko w trzewiach

    Żaden krzyk
    Cisza... wypływa przez zaciśnięte gardło

    Na posadzce, między nocą a dniem
    Dłonie przy twarzy tłumią łkanie
    Wzbierają ledwie słyszalne szepty
    Minione gesty, dawne obrazy

    Drżąca masa
    Roztarta na podłodze
    Zatyka uszy
    Odwraca twarz

    Jak oddychać?





Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.