FANDOM



Ballada życia powierzchniego • Wiersz • Hugo von Hofmannsthal • przeł. Zenon Przesmycki
Ballada życia powierzchniego
Wiersz
Hugo von Hofmannsthalprzeł. Zenon Przesmycki


I rosną dzieci z głębią dziwną w oczach,
Co nic nie wiedzą, rosną, mrą sieroce,
I wszyscy ludzie idą swemi tory.

I z cierpkich słodkie robią się owoce,
I opadają w noc jak martwe ptaki,
I po dniach kilku gniją w traw omroce.

I zawsze wieje wiatr, i wciąż jednaki
Słyszym i mówim dźwięk słów różnych niby,
I czujem znużeń i rozkoszy znaki.

I drogi biegną śród traw, i sadyby
Wkrąg stoją gęste, w drzew, wód, świateł wianie,
Lub groźne znów, lub trupio zrosłe w grzyby...

Na co kto wzniósł je? i tak nieprzejrzanie
Wiele? i żadnej śród nich takiej samej?
Czyliż co zmienia śmiech, płacz lub konanie?

Cóż nam to wszystko i tych zmian omamy,
Nam, cośmy wielcy i sami od wieka
I celów — idąc — żadnych nie szukamy?

Cóż mi, żem widział tylu rzeczy rozczyn?
A jednak wiele rzekł, kto „wieczór“ rzekł:
Słowo, z którego żal, zaduma ścieka,
Jako miód ciężki z dziuplowatych woszczyn.




Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.