FANDOM



Ballada. Obrazek nie-flamandzki • Wiersz • Aleksander Michaux
Ballada. Obrazek nie-flamandzki
Wiersz
Aleksander Michaux

Noc – wichr pędzi chmur stada
Jęcząc piosnki szalone,
Z drobnym deszczem śnieg pada
I latarnie zamglone
Jak pijaka źrenice
Patrzą krwawo w ulicę.

W Starym Mieście, het w kącie,
Tuż przy Schodkach Kamiennych,
Z brudnym szyldem na froncie
Z barw jaskrawych i ciemnych
Szynczek śmiesznie i smutno
Jak Teniersa lśni płótno.

Niby jędza Macbetha
W czepku wdzianym na bakier,
Siedzi w rogu kobieta
I tak milczy jak kwakier
Choć wkoło niej szewczyki
Grają ze śmiechem w guziki.

W kącie, w starym mundurze,
Łobuz gwiżdże walczyka,
Portretuje na murze
Węglem fizys rzeźnika,
Co kawałek cygara
Próżno zatlić się stara.

Dalej baba od fary
Pod przysięga zeznaje,
Że co noc jej mąż stary
Z swej mogiły powstaje
I powiada, jak wściekle
Jest gorąco mu w piekle.

Znów przy samym szynkwasie
Stoją ludzie i plotą:
Jak grosz trudny w tym czasie,
Jak nieszczęścia ich gniotą,
Co to będzie na świecie?
Czy mróz w zimie? skwar w lecie?

Wtem – z piosenką Schumana,
W kapeluszu na ucho,
Wchodzi postać nieznana
I wnet robi się głucho,
Jakby sam mistrz Twardowski
Lub diavolo wszedł włoski.

Baba w progu, ockniona,
Jednym okiem mrugnąwszy,
Doń wyciąga ramiona
I rozpacznie krzyknąwszy:
"Mój kochanku!" – upada
Na próg, niby trup blada.

A on pali blaszankę,
Bierze fajkę znów w usta
I klnąc dawną kochankę,
Idzie – a za nic pieśń pusta,
Bo raz się niby śmieje,
To znów niby łzy leje...

A wiatr pędzi chmur stada
Jęcząc pieśni szalone,
Z drobnym deszczem śnieg pada
I latarnie zamglone
Jak pijaka źrenice
Patrzą krwawo w ulicę.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.