FANDOM



Arkadia • Wiersz • Stanisław Trembecki
Arkadia
Wiersz
Stanisław Trembecki

Śliczna Heleno! twego nazwiska
Wsławiona gładkością dama
Niegdyś się w Trojan obce siedliska
I w dom przeniosła Pryjama.
 
Trudnoż te lube kąty odbiegać
I cudzych dźwigać praw pęta?
Miłość tak chciała, trzeba ulegać,
Noszą je sami książęta.
  
Aleć ja temu przecie nie wierzę,
By przy miłości nie było
Ciekawej chęci (wybacz, Homerze!),
Co by Helenę złudziło.
 
Złotymi dachy kryte Pergamy,
Ładne chłopczęta i chyże
Wabiły dawniej laceńskie damy
Jak nasze teraz Paryże.
 
Miła pasterko! jakież zabawy
Z twej arkadyjskiej samoty
Do pełnej tłumu wabią Warszawy?
Tu słodycz, pokój, pieszczoty.
 
Czym niegdyś greccy we snach uczonych
Poeci łudzili myśli,
Twój bystry dowcip z twych ubielonych
Rączek ołówkiem to kryśli.
 
A na ten model nimfów gromada
Leśnych i wodnych pospiesza,
Ta wonne kwiaty kształtnie układa,
Ta ze skał rzeki zawiesza.

Inne przez lutni wszechmocne brzmienia,
Rozkazom pani przytomne,
Wabią stoletne dęby z korzenia
I w ciosach głazy ogromne.
 
Moc jakaś w krótkiej czasów przestrzeni
Wspaniałe dźwiga siedlisko,
Gdzie tylko w dzikiej smutnych puszcz cieni
Zwierz płochy miał swe łożysko.
 
Ni srogi Charon za rzekę pławi
Duchy wybladłe i głodne,
Łódź twoja w jasnych Elizach stawi
Rozkosz i myśli swobodne.
 
Pod czyjeż prawa zechcesz pójść, pani,
Z tym wdziękiem serca i twarzy;
Stają się wszyscy twoi poddani,
Którym się ciebie znać zdarzy.
 
Tu raczej w twojej żyjmy niewoli,
A gdy się rozstać los każe,
Pamięć na wiecznej kreślmy topoli,
Czas jej sędziwy nie zmaże.



Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.