FANDOM



Anatomia Ognia • Wiersz • Jarlaxle
Anatomia Ognia
Wiersz
Jarlaxle


Para bucha, ogień dmucha, dymi charczy, fuczy,
Buczy, skwierczy, ryczy, jęczy, trzaska, skomle, mruczy.
Śpiewa, woła, krzyczy, świszczy, drze się i zawodzi,
Gasi, pali, łączy, dzieli, z pnia na pień przechodzi.
Kole, szczypie, irytuje, dmucha i zadusza,
Pędzi, goni i tratuje, rusza lub narusza.
Niszczy, wali, stapia, pali, boli, trzęsie cały,
Idzie, biegnie, raz jest duży, czasem bardzo mały.
Krwawi łuną wiecznej wojny, krwawi, nie wykrwawia,
Smrodzi, brodzi, wspina, spada, ciągle się zabawia...

Woda, wrogiem jest śmiertelnym, woda z lodów wzięta,
Mokra, wolna, dumna, srebrna, czysta acz przeklęta,
Ona topi w mroku głębi, ciągnie tuż ku sobie,
On zaś sam chwyta ofiarę w jej płonącym grobie.
On jest klątwą i przekleństwem nieostrożnej rzeszy,
Kiedyś bracie nieuważny, on z karą pospieszy,
Spali, zniszczy i zawali cały twój majątek,
Piekłem strawi wszelkie dobro, nie licz na wyjątek.
Zgwałci wszystko co na drodze pozostawisz jemu,
I zbezcześci wszelki przedmiot, wbrew smutkowi twemu.

Jednak jest na to lekarstwo, co chorobę zgarnie,
Jedna droga, co rozmiecie, zgasi, zdepcze marnie,
Od zarania dziejów świata, płyną te mądrości...
Tam, gdzie się pojawi woda, ogień nie zagości...





Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.