FANDOM



17.X.1943 • Wiersz ze zbioru Mogiłom i cieniom • Teresa Bogusławska
17.X.1943
Wiersz ze zbioru Mogiłom i cieniom
Teresa Bogusławska


Stanęli już szeregiem. Jeszcze czas. Za chwilę.
Głowa pęka od myśli natłoczonych huku...
Jakże drogie są płyty warszawskiego bruku
i jakie, o tej porze, dziwnie lśniące w pyle.

      Po kamiennych kwadratach cień wieczoru kroczy…

Kontur płyt pamięć chłonie bezwolnie, uparcie…
Ot, tak by dobrze było stać tutaj na warcie
w wygodnej rogatywce, zsuniętej na oczy.

      Lęk, lęk zdradziecki, upiorny, nikczemny,
wewnętrzną a żelazną przytłoczany wolą,
nagle wypełza zewsząd — nieujęty, ciemny…

Jakże drżą nogi, jak ciężą i bolą!

      Już czas…

Tak dobrze by zobaczyć tej chwili ostatniej
jakiś znak siły własnej i pamięci bratniej,
choć by maleńki skrawek purpurowo-biały…

      Już czas…

Stłum, o miasto, codzienną swą wrzawę,
stań zamarłe w tę chwilę jedyną —
wszak za Ciebie, za Ciebie to giną!
oni giną za Ciebie, Warszawo!…

      Czy już?...
      . . . . . . . . . . . . . . .

Miota się oficerek, komendant eskorty,
zapieniony wściekłością, w chodnik wali nogą:
— Ulica obstawiona? Nie puszczać nikogo!
Stać tu równo! Warować! Warszawskie wy czorty! —
      . . . . . . . . . . . . . . .

Już czas…

Nie myśleć…

      Gdyby można tak skłuć bagnetami,
      bić w gotowe do strzału czarne karabiny
      i nie czuć w sobie grozy, lęku przed kulami,
      ani bezsiły strasznej, jako tej godziny!...

Już czas…

      Daj, Matko Boża, polskiemu ludowi
      przeświętą moc wytrwania na płonące dni;
      daj, niechaj się duch jego wzmocni i odnowi
      i niechaj serce jego czystym ogniem lśni!…

Już czas…

      Śmierć tuż… przebiega tuż…
      . . . . . . . . . . . . . . .

      Salwa.
      . . . . . . . . . . . . . . .

      Warszawo święta! Warszawo!...
                                                     … To już…

(1943)




Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.