FANDOM



Łódź moja • Wiersz • Bronisława Ostrowska
Łódź moja
Wiersz
Bronisława Ostrowska


                      Dr. Edwardowi Schuttowi

Łódź moja tak spokojnie fal błękity porze
Kołysząc lasów brzeżnych topielne odbicia,
Że - płynąc - mam pod sobą odklętą w jeziorze
Całą królewską piękność ginącego życia.
Jarzębiny i kalin gąszcz o krwawych gronach
Purpurowe jagody otrząsa w sitowie;
Kraski modre migają w złotych drzew koronach
Osypując skrzydłami więdnące listowie.
W górze południe smuży pyłami jasnemi
Zatapiając świat cały słońca mgłą rozlewną,
A ja w naturze wkoło czuję duszę ziemi
Nieznaną i tęskniącą, i ludzkiej pokrewną.
Czuję ją w zwiędłych liści gorejącym złocie,
W mrących kwiatach nadbrzeżnych wpatrzonych w błękity,
W każdej chmurze wędrownej w jeziorze odbitej,
W każdym echu gasnącym, w każdym fal powrocie.
I ukojenie wielkie płynie mi od świata,
Co zamiera tak piękny w swej weselnej szacie,
Że mi się w jeden pierścień ciąg stworzenia splata,
I chcę do drzew i wiatrów, i chmur wołać: "Bracie!"
A śmierć zda mi się cieniem, który ciska życie,
Jak wielki ptak lecący w słoneczne topiele,
Który skrzydłem pragnącym szybując w błękicie
Czarne wędrowne widmo na niziny ściele.
Że dzieci, co się bawią na nagrzanym piasku,
Widząc żałobnych skrzydeł wędrujące żagle
W pogodnego południa płomienistym blasku
Przerażone zastygną i przycichną nagle.
A ptak z oczu im niknie, stopiony w oddali,
I tam, w bezmiarze światła lśniąc, jak gwiazda złota
Kładzie skrzydła zmęczone na powietrznej fali
I kąpie się w słonecznej krynicy żywota...




Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.